Motyw czaszki

a.n., P1, przed 1918
a.n., P1, przed 1918

Jeszcze innym rekwizytem spotykanym na ekslibrisie jest motyw czaszki. Czaszka, a ściślej rzecz ujmując mózgoczaszka (łac. neurocranium), czyli puszka mózgowa, jest bowiem nader interesującym motywem w ekslibrisowej twórczości artystycznej. Poszukując ikonografii do niniejszego artykułu wśród księgoznaków zgromadzonych we własnej kolekcji odnalazłem ledwo pięćdziesiąt kilka takich prac, co nie stanowi nawet 1% moich zbiorów. W przeciwieństwie do innych występujących w tym zbiorze motywów ten jest niezauważalny. W innych kolekcjach prywatnych będących własnością zaprzyjaźnionych ze mną kolekcjonerów rzecz ma się podobnie. W sumie wspólnie przejrzeliśmy w poszukiwaniu motywów czaszki na ekslibrisie kilkadziesiąt tysięcy znaków książkowych z XIX i XX wieku. Efekty poszukiwań pozwalają mi wysunąć hipotezę, że czaszka stanowiła w zasadzie zawsze rzadki motyw ekslibrisowy (na ekslibrisach dawnych, sprzed XIX w., nie występuje w ogóle). Oczywiście teza ta pozostaje wciąż otwartą i wymaga nowych poszukiwań. Częstym natomiast motywem „okołoczaszkowym” jest śmierć i taniec śmierci. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele. Z pewnością pierwszą przyczyną nieobecności czaszki na ekslibrisie jest kulturowe jej pojmowanie i pewien strach, niechęć, nawet odraza do takiego motywu. Czaszka przecież kojarzy się jednoznacznie ze śmiercią, przypominaniem o niej, marnością, czy krótkotrwałością życia. Typowe memento mori. Czaszka to także symbol niebezpieczeństwa oraz (może rzadziej w nowożytnych czasach) piractwa. I z pewnością dlatego bibliofile wolą zdecydowanie ekslibris przedstawiający piękno, przyrodę, bogactwo biblioteki, czy młodą postać człowieka, nie zaś kojarzący się negatywnie motyw. Ta niechęć i obawa, a momentami i przesądność, odbiorców sztuki, nie pozwoliła jednemu z artystów poznańskich, Stanisławowi Mrowińskiemu (1928–1997), zrealizować dawno temu pomysłu stworzenia cyklu ekslibrisów właśnie z motywem czaszki. Do tego wątku jeszcze powrócę, teraz jedynie nadmienię, że projekt ten powstał w zamyśle artysty w 1969 r. i nie znalazł on wówczas nikogo, kto chciałby posiadać księgoznak z takim motywem. Ten cykl Mrowiński w końcu zrealizował, ale dopiero w … 1988 roku, czyli prawie dwadzieścia lat później. Także nie bez przeszkód. Inna rzecz to specyfika księgozbioru. Zakładając, że ekslibris trafia na książkę i oznacza ostatecznie charakterystyczny księgozbiór, dość wąskiego tematu, motyw czaszki mógłby tutaj symbolizować np. medycynę, alchemię, wróżbiarstwo, czy magię. Czaszka bowiem jest symbolem również kabalistyki, parapsychologii i prestidigitatorstwa już od średniowiecza, kiedy używano jej do tajemnych rytuałów, okultyzmu, spirytyzmu i przepowiedni. Jest także nieodłącznym symbolem farmaceutów i lekarzy medycyny, choć głównym atrybutem obu profesji pozostaje laska Asklepiosa (Eskulap) różniąca się w detalach. Takich księgozbiorów nie jest jednak wiele, a jeśli już są, wówczas dobierane są przeważnie inne motywy na ekslibris je zdobiący. Jeszcze inną przyczyną nie stosowania tematu czaszki w księgoznakach może być choćby zwykła nasza niewiedza o niej bądź zwyczajna nieświadomość. Czaszka kojarzy nam się w odczuciu wyłącznie negatywnie, a tymczasem jest również jak najbardziej pozytywnym symbolem, personifikującym wiedzę, mądrość, nieśmiertelność i niezniszczalność. Można ją w takim kontekście przedstawiać na wiele sposobów. Na przykład stanowiony w malarstwie starzec wpatrujący się w czaszkę jest symbolem czwartego wieku człowieka – starości. Czaszka z wawrzynem oznacza cnotę i sławę osoby portretowanej, a z kolei czaszka przedstawiona z książką jest emblematem anatomii (nie zawsze w medycynie). W chrześcijaństwie inaczej: oznacza pobożność i pokutę, w hinduizmie jest symbolem srogich bóstw, natomiast w legendach i mitologiach wyraża symboliczne połączenie mikrokosmosu z makrokosmosem. Jest wreszcie czaszka w naszym codziennym życiu, obok oczu, najbardziej wszakże ochranianą częścią naszego ciała. I to w sytuacjach niekoniecznie ekstremalnych, ale podczas choćby prozaicznego silniejszego wiatru, czy deszczu… Czemu? Osłania przecież rzecz najcenniejszą – nasz mózg. A więc miejsce przechowywania i wytwarzania wiedzy i myśli.

Czaszka została więc w sztuce ekslibrisowej zmarginalizowana lub świadomie pominięta. W tych nielicznych przykładach jakie udało mi się odnaleźć zawsze stanowi ona element kompozycji, czasem wiodący, a czasem tylko dodatkowy, jednak niemal nigdy nie jest tematem przewodnim. Jest jakby ukryta w innych detalach, ale niemniej jednak zawsze rzuca się w oczy jako pierwsza. Przyjrzeć się warto choćby kilku przykładom zastosowania tego interesującego motywu w ekslibrisie.

Wśród dzieł powstałych przed 1945 rokiem na uwagę zasługuje ekslibris dla Hipolita Śliwińskiego (1866–1932). Ten lwowski architekt i polityk był zasłużonym działaczem niepodległościowym w Galicji. Od 1901 r. był radnym miasta Lwowa, zaś w latach 1911–1918 posłem do parlamentu austriackiego z ramienia Postępowo-Demokratycznego we Lwowie. Bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego, zaś po wojnie poseł na Sejm RP (1919–1927) z list PSL – Lewica i od 1924 r. Związku Chłopskiego. Na jego miedziorytniczym ekslibrisie z 1902 roku autor – Gracjan Jaworski – czaszkę przedstawił jako symbol wiedzy i mądrości, o czym także sugerują inne elementy kompozycji, jak książki, kałamarz z piórem, czy ekierki jako symbol architektów. Czaszka okryta została kapturem Stańczyka, co może sugerować np. zręczne wpływanie na politykę pozostając przy tym w cieniu.

Gracjan Jaworski, C2, 1902
Gracjan Jaworski, C2, 1902

Z kolei pod wpływem sztuki Młodej Polski powstały dwa kolejne ekslibrisy. Pierwszy to akwaforta z 1907 roku Jana Bukowskiego (1873–1938), współpracownika Stanisława Wyspiańskiego, kierownika artystycznego drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego, a od 1912 profesora Szkoły Przemysłu Artystycznego w Krakowie, którą założył wspólnie z bratem. I drugi – litograficzny autoekslibris Zenona Pruszyńskiego (1876-1941), właściciela krakowskiego zakładu litograficznego. Na obu ekslibrisach motyw czaszki jest symbolicznym przedstawieniem mądrości, wieczności i niezniszczalności. U Bukowskiego dodatkowo ma wydźwięk medyczny, gdyż taka była profesja właściciela znaku, natomiast Pruszyński wzbogacił czaszkę o dwa ważne element, mianowicie klepsydrę jako znak upływającego czasu i skrzydła – zapewne symbolicznie przedstawiające myśl, ideę, wiedzę, inteligencję i ambicję właściciela.

Jan Bukowski, C3, 1907
Jan Bukowski, C3, 1907

Dla porównania podam jeszcze inny przykład, z zagranicy. Duże wrażenie robi bowiem przedstawienie czaszki na niemieckim ekslibrisie dla dra Adolfa Preyssa (Bernhard Wenig, P1, przed 1914). Ten z pozoru prosty księgoznak, powielony czarną farbą na ciemnozielonym kartonie, zawiera (poza oczywistymi napisami) tylko dwa elementy: księgę oraz położoną na niej czaszkę. Żadnych innych detali, żadnych dodatkowych ozdób. Znak robi ogromne wrażenie swą wymownością i wieloznacznością, a zarazem niebywałą skromnością, zaś wrażenie spotęgowane jest dodatkowo wielkością samego ekslibrisu.

Do innych artystów polskich działających przed 1939 rokiem a stosujących interesujący nas motyw w swojej twórczości ekslibrisowej zaliczyć można również Antoniego Markowskiego, czy obcych artystów – Richarda Sturtzkopfa, Paula Voigta, litografa E. Muscha, drzeworytnika A. Poorta, czy Alwina Kaisera z Wrocławia i in.

Antoni Markowski, C3, l. 30. XX w.
Antoni Markowski, C3, l. 30. XX w.

Więcej dzieł z motywem czaszki mamy z okresu powojennego i współczesnego. Trudno by się tu doszukiwać większej odwagi, czy otwartości artystów, albo też większego przekonania odbiorców, gdyż zwyczajnie powodem zwiększenia ilości dzieł z czaszką w tym okresie może też być w ogóle większa popularność znaku książkowego po 1945 roku. Ale oczywiście jest to sprawa polemiczna. W każdym razie udało mi się odnaleźć interesujący motyw w twórczości niemieckiego artysty Andreasa Mätzinga i Holendra [?] Broersa, a także wśród polskich twórców, co dla nas jest bardziej interesujące: Henryka Onackiego, Henryka Grajka, Klemensa Raczaka, Tadeusza Wacława Budynkiewicza, Jerzego Różańskiego, Wojciecha Jakubowskiego, Stanisława Mrowińskiego, Jerzego Drużyckiego i Stanisława Łuczaka.

Ciekawym ujęciem czaszki odznacza się ekslibris przeznaczony dla holenderskiego medyka i filozofa H.L. Blonka autorstwa Broersa (imię nie ustalone). Ten litograficzny znak z 1947 roku przedstawia ludzką czaszkę w otoczeniu głów różnych gatunków małp, niecodziennie prezentując motyw jako podkreślenie darwinowskiej teorii ewolucji. Z pewnością prezentuje on w ten sposób zainteresowania i profesję samego właściciela ekslibrisu. Innym przykładem równie intrygującego przedstawienia motywu czaszki może być ekslibris Andreasa Mätzinga dla Hansa Jurgeena Bandilla (P7, 1984, op. 14). Tu z kolei czaszka jest na „celowniku”, albo bardziej może stanowi tło „kompasu”, który wskazuje cztery kierunki – narodziny, życie, śmierć i umieranie. Cztery okresy życia człowieka. Kompozycję dopełniają jeszcze dwa wymowne elementy – żmija rogata (jadowity wąż zamieszkujący pustynie pn. Afryki i Płw. Arabskiego) oraz wschodzące słońce. Wąż w tym ujęciu może symbolizować zarówno wieczność i przemijanie, śmierć i samorództwo, energię i siłę kosmiczną, ale także odrodzenie, życie, długowieczność oraz uzdrawianie jako motyw medyczny (właściciel jest doktorem medycyny). Słońce zaś symbolizuje tu nowy początek i moc życiową, ale także samotnika i dobroczyńcę. Są to przykłady ekslibrisów odważnie prezentujących czaszkę jako podstawowy motyw kompozycji. Oba ekslibrisy obcokrajowców były natchnieniem dla późniejszych polskich twórców.

Jerzy Różański, X3, 2008
Jerzy Różański, X3, 2008

Motyw czaszki w swej twórczości sporadycznie podejmował wrocławski artysta Jerzy Różański (ur. 1947). Wśród jego bogatego dorobku ekslibrisowego znajduje się pięć księgoznaków, na których obecny jest owy motyw. Trzy z nich przeznaczone zostały dla lekarzy, jeden zaś dla farmaceuty i jeden dla historyka. W związku z tak wąskim gronem specjalistów, czaszka na ekslibrisach Jerzego Różańskiego jest więc praktycznie symbolem medycznym. Na znaku dla A. da Mota Miranda (X3, 1976, op. 53) czaszkę oplata Eskulap, a dla Janusza Węglarza czaszka leży na podręczniku do chirurgii (X3, 1977, op. 57), zaś złożony z ośmiu elementów ekslibris dla radiologa Wiktora Dziulikowskiego z okazji jego 90. urodzin (C3, 2003, op. 486), jest kompozycją różnych części ciała i ludzkich organów zespolonych wspólnym elementem czaszki. Ten ekslibris stanowi ewidentne przedstawienie medycznych fachów. I jeszcze ostatnie dwa ekslibrisy tego artysty. Jeden dla warszawskiego farmaceuty Jacka Kasztelanica (X3, 2007, op. 673), gdzie czaszka jest jedynie elementem dodatkowym, jednym z wielu prezentujących zawód właściciela. Choć czaszka leży tu na wysokiej paterze i mogłaby sugerować inną interpretację, nie można jej rozpatrywać w kategoriach nie medycznych, gdyż cała reszta kompozycji ekslibrisu wyraźnie wskazuje na medyczny charakter zamysłu ikonograficznego. Drugi zaś dla wrocławskiego kolekcjonera i historyka Tomasza Sumy (X3, 2008), doktora nauk humanistycznych, autora wielu publikacji z historii, ekslibrisoznawstwa i historii sztuki, na którym artysta czaszkę umieścił na atrybutach historii oraz pisarstwa. Jest to jedyny przykład zastosowania przez J. Różańskiego w swojej pracy czaszki jako motywu ewidentnie nie medycznego.

Stanisław Mrowiński, P1, 1988
Stanisław Mrowiński, P1, 1988

Spośród dzieł powstałych po 1945 roku zasługuje na wyróżnienie cykl 25 ekslibrisów Stanisława Mrowińskiego (1928–1997), o którym wspomniałem wyżej. Stanowi on jedyny przykład absolutnie świadomego i celowego zastosowania czaszki jako motywu całego cyklu zaprojektowanych ekslibrisów. W swoim cyklu Mrowiński przedstawił po raz pierwszy konkretne zajęcia, profesje, bądź pasje związane z umysłową i intelektualną działalnością człowieka. I tak adresatami jego cyklu byli artyści pióra, muzycy, naukowcy, antropolodzy, historycy, podróżnicy, twórcy poznańskiej kultury, chemicy i inżynierowie, postacie autentyczne i bibliofile, którzy ekslibrisy otrzymali i ozdobili nimi swoje księgozbiory. Tworząc ekslibrisy z takim motywem artyście przyświecał jeden cel: docenić i uhonorować czaszkę, gdyż to ona chroni najcenniejszą część ludzkiego ciała – mózg. Motyw czaszki więc absolutnie nie był traktowany przez artystę jako motyw śmierci, przemijania, krótkotrwałości życia, albo pobożności, czy typowego memento mori. Przeciwnie – to według Mrowińskiego puszka konserwująca i przechowująca najcenniejszą rzecz na świecie – ludzki mózg, to opakowanie wartości najwyższej. „Czaszka jest formą, jedną z najdoskonalszych form jakie natura wymyśliła, była dotąd postrachem maluczkich zamiast przedmiotem podziwu, co chciałem osiągnąć” – zanotował Mrowiński w pamiętnikach. W rozumieniu idei czaszki objawia się jednocześnie subiektywna interpretacja artysty oraz jego własna fantazja w tworzeniu oryginalnych przedstawień motywu. Przykłady? Choćby ekslibris dla Macieja Rychłego (P1, 1988, op. 322) czaszka naukowca (psycholog, pracownik naukowy) na stosie książek (poeta), z piszczałką (muzyk i założyciel kapeli folkowej Kwartet Jorgi) i długa, gęsta broda (charakterystyczny element wyglądu muzyka). Inny, dla Adeli Mroczkowskiej (P1, 1988, op. 304), podróżnika i globtrotera – tu czaszka jako globus i zapatrzony w nią białooki pingwin Adeli (Pygoscelis adeliae).