ZBIGNIEW JÓŹWIK

 Zbigniew Jóźwik urodził się w Opolu Lubelskim w 1937 roku. Jest doktorem nauk przyrodniczych, adiunktem w Zakładzie Fizjologii Roślin Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, prowadzi badania naukowe nad substancjami biologicznie czynnymi w stosunku do prątków gruźlicy. Obiektem jego zainteresowań jest propolis, ekstrakty z pąków topoli i antybiotyki produkowane przez rodzaj bakterii Bacillus. Zajmuje się również badaniami skażenia środowiska w Polsce i na Spitsbergenie. Uczestniczył w pięciu wyprawach naukowych na Spitsbergen (1987 – 1995). Jest członkiem Klubu Polarnego Polskiego Towarzystwa Geograficznego.

Zbigniew Jóźwik uprawia grafikę artystyczną i użytkową. Wydał kilkanaście tek ekslibrisów i sześć tek grafik. Jest autorem kilkuset ekslibrisów wykonanych w technikach linorytu, drzeworytu i suchej igły. Eksponowane na licznych wystawach indywidualnych w kraju i za granicą, przyniosły mu wiele nagród i wyróżnień, m.in. II nagrodę XV Międzynarodowego Kongresu Ekslibrisowego w Bied (Jugosławia) – 1974; srebrny medal i II nagrodę za grafikę „Taniec pszczół” w międzynarodowym konkursie w Portoroż (Jugosławia) – 1976; nagrody i wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach na ekslibris w Rawiczu; nagrodę im. Świętego Brata Alberta Adama Chmielowskiego za wybitne osiągnięcia w grafice religijnej (1985 r.); nagrody „Złotej Płytki” i „Złotego Płomienia”; włoska Akademia Sztuki (Accademia Italia delle Arti e del Lavoro) przyznała mu tytuł Akademika ze Złotym Medalem i „Złotą Palmę”.

OPINIE

 „…Zbigniew Jóźwik współtworzy bibliofilskie środowisko Lublina. Jest grafikiem, ilustratorem książek, tomików wierszy, autorem ponad 600 ekslibrisów. W jego sztuce dominują motywy roślinne. W pracach artysty pojawiają się np. lepnice bezłodygowe, chrobotki reniferowe czy alpejskie wiechliny, znane dotąd tylko naukowcom. Motywy te, niejednokrotnie zaczerpnięte z flory Spitsbergenu, cechuje swoista stylizacja i duży ładunek podtekstu literackiego. Prace te pełne są poetyckiej zadumy nad światem, zaś w przypadku ekslibrisów – humoru i satyry.  Według Zbigniewa Jóźwika ekslibris stanowi dziś rodzaj współczesnego herbu i co ważne, herbu tylko dla jednego, konkretnego człowieka. Te tworzone przez niego są żartobliwe i pełne anegdot, charakteryzują temperament właściciela księgozbioru, czasami jego profesję, kiedy indziej cechy osobowościowe, są obrazem pasji i zainteresowań właściciela księgozbioru…”.

(Ze wstępu do wystawy w Łodzi w Galerii Chimera, listopad-grudzień 2003 r.)

 

 

  „Niezwykle konsekwentnie i z ogromną pasja, niemal od czterdziestu lat, Zbigniew Jóźwik uprawia naukę i sztukę. Nie rozstaje się z linoleum i dłutami, nie traci z pola widzenia odczynników i probówek. Z wykształcenia i profesji jest chemikiem i biologiem. (…) Ale także jego pasją jest odkrywanie przy pomocy ciętej kreski urody świata, poezji natury. Uprawia ze szczególnym upodobaniem grafikę artystyczną i użytkową, należy do najaktywniejszych w Polsce twórców ekslibrisu.  Nauka i sztuka w działaniu Jóźwika stały się dyscyplinami wzajemnie się uzupełniającymi, wspierającymi. Powołuje się na słowa profesora Hirszfelda: ‚Nauka i sztuka mają ze sobą bardzo wiele wspólnego, bo obie są twórczościami’ i zaraz dodaje już z własnej praktyki – ‚Najpełniej doświadczyłem tego związku po powrocie ze Spitsbergenu. Wykonane tam grafiki okazały się przydatne do publikacji stricte naukowych mojego i innych polarników autorstwa’. Ci, którzy mają szczęście znać go osobiście, świadczą o nim jako o człowieku traktującym świat z życzliwym zrozumieniem; jego grafika, jak słusznie zauważa Andrzej Ryszkiewicz, promieniuje radością zwykłego człowieka.  Czy dla biologa natura może stanowić zagadkę, czy świat odkrywany w probówkach może zaskakiwać swoją niepowtarzalnością? Rytmy biologiczne są wszak od wieków powtarzalne, a najniższe nawet organizmy mają zakodowane struktury i mechanizmy życia. A jednak natura jest cudem odkrywanym wciąż z niezmiennym zauroczeniem. Świat jest zbyt piękny i przebogaty aby człowiek mógł go ogarnąć, sportretować, opisać. To z pasji odkrywania boskiej tajemnicy natury, podziwu i hołdu składanemu Najwyższemu Artyście wyrasta sztuka Jóźwika. Dokumentowanie śladów Jego obecności wokół nas jest przesłaniem twórczych działań Zbigniewa Jóźwika – grafika, poety, nauczyciela i pochylającego się nad doświadczalnym stołem naukowca. (…)  Zrozumieć grafikę Zbigniewa Jóźwika to znaczy pójść za nim drogą poszukiwacza śladów tej Obecności, która nie ma granic ani końca. Metafizyczne przesłanie jego twórczości jest czytelne w każdej kresce, w każdym znaku z białej kartki papieru.  Prace Jóźwika, a więc linoryty, drzeworyty, rysunki tuszem, zarówno w małym, ekslibrisowym wymiarze i te zawarte w jego dużych autorskich tekach (…), mają znamienny „układ pionowy”. Pną się ku górze wycinane w linorycie mchy, trawy, krzewy, drzewa (życia), szczyty gór, fruną ku niebu rysowane tuszem liście niczym ptaki, wznoszą się ku słońcu gałęzie, jakże często układające się w znak krzyża. Krzyż jest tu znakiem życia i nadziei, wzrostu i pionu, podnosi swoje żywe ramiona ku słońcu – przykładem niech będą tu znakomite prace pt. ‚Nadzieja’, ‚Wzrastamy z Krzyżem’, ‚Aby życie mieli’ czy grafika z ekslibrisów Jana Ernsta, Winfrieda Lipschera, Sergiusza Riabinina. Do znaczących motywów w grafice Jóźwika należy motyw słońca – przedstawiony jest zwykle w kształcie aureoli, wieńca, koła, kuli czy też tarczy w tle wznoszących się ku słońcu roślin – ilustracja tego mogą być np. grafiki pt. ‚Adoracja gwiazd’, ‚Stary dąb’, ‚Promieniowanie Ojcostwa’, ‚Las Tundry’ czy ekslibrisy Stanisławy Drozd, Ojca Leona Dyczewskiego, Stany Pibernik, Anny i Tadeusza Zakrzewskich, Christy i Heinza Haffki czy Juliusza Cieślika. Tylko w jednym ekslibrisie, wykonanym w 1995 r. dla poetki Stanisławy Burdy, słońce zastąpione jest dzwoneczkiem – to czytelna aluzja do lirycznego głosu jej wierszy, będącego nieustannym śpiewem na chwałę Pana. Słusznie zauważono, ze Jóźwika grafika warsztatowa i ekslibrisy to jakby dwa różne języki artystyczne, różne postawy emocjonalne. ‚Linoryt cechuje swoista stylizacja i duży ładunek podtekstu literackiego’ – pisze Jan Gurba i zaraz dodaje: ‚Te prace, pełne poetyckiej zadumy nad światem, różnią się od wykonywanych przez niego ekslibrisów, ukrywających często treść satyryczną. W dużych formach graficznych (linoryty) Jóźwik stara się być twórcą kontemplującym wszechobecną triadę: Bóg – człowiek – natura’. Grafika jego to przede wszystkim refleksja metafizyczna, zauroczenie pięknem natury jako dowodem na istnienie Boga. A ekslibrisy? W ekslibrisach jest dowcipnym i życzliwym postrzegaczem ludzkich słabości, przywar, grymasów – tu ważną rolę odgrywa błyskotliwa anegdota, humor, żart, wymowne „mrugnięcie okiem”. (…)  Jóźwik jest także znanym ilustratorem książek. Jego piękne Madonny, linoryty i rysunki zdobią wielką księgę pt. ‚Z dawna Polski tyś Królową. Przewodnik po sanktuariach Maryjnych’ (Szymanów 1986). Działalność ilustratorska rozpoczął od współpracy z Sergiuszem Riabininem – poetą i także przyrodnikiem – na uniwersyteckiej katedrze. Książki: ‚Święty Franciszku’ (Rzym 1978) oraz ‚Bezsilne są kolczaste druty’ (Rzym 1979) stanowiły znakomity przykład twórczej współpracy poety i grafika. Kolejne lata zaowocowały opracowaniem graficznym wielu pozycji różnych autorów, głównie były to jednak tomiki poetyckie. Odczuwam ogromną radość, a to z tego powodu, że najnowszą pozycją opracowaną graficznie oraz ilustrowaną przez Zbigniewa Jóźwika jest mój tom wierszy pt. Lekcja wspólnego języka wydany [niedawno] przez lubelskie „Norbertium”. Zgodnie z tradycją grafiki Jóźwika pojawił się na okładce motyw wielkiego słońca wśród girlandy symbolicznych liści, a wszystko to zostało spięte wykresem pulsującego serca. I taki jest właśnie Jóźwik – przyrodnik, grafik i poeta„.

(Waldemar Michalski, Lublin – Chełm, kwiecień-maj 1999 r.w: ‚Grafika i ekslibris Zbigniewa Jóźwika’, Chełm 1999)

 „Pamiętam, jak w 1967 roku Zbyszek pokazywał nam w Zakładzie Fizjologii Roślin UMCS (gdzie wtedy już od paru lat pracował) swoje pierwsze linoryty. Nie krył kłopotów jakie miał z linoleum, z dłutkami, z farbą, z papierem, z odbijaniem. Nikt go nie uczył rysunku ani technik graficznych, wszystkie trudności pokonywał sam. Może właśnie dzięki temu tak opanował warsztat, stworzył własny język i wypowiada w nim swoje, a nie cudze myśli? Przyglądając się kolejnym pracom można dostrzec jak szybko warsztat staje się coraz doskonalszy i realizowane są coraz śmielsze pomysły. Ale mimo rozwoju i mimo minionych lat można bezbłędnie poznać autora chyba każdej jego pracy, choć każda jest inna. Posługuje się oczywiście w wielu grafikach tymi samymi, wypracowanymi przez siebie sposobami (np. oddawanie oczu parami równoległych kreseczek, usta dziecięce w postaci małego kółeczka), graficznymi elementami (np. bajkowe domki i ludziki) ale choć „litery” i „wyrazy” się powtarzają, choć powracają często te same tematy (drzewa, rozpromienione słońca, krzyż, Matka Boska) i przeważa ruch wznoszenia się ku górze, grafiki są zawsze inne. Zbyszek bowiem nie tylko stworzył własny język, ale jeszcze w tym języku myśli i mówi zawsze coś nowego. Nowy ton widoczny jest np. w grafikach związanych z wyprawami na Spitsbergen (od 1987 roku) utrzymanych często w surowszym nastroju odpowiadającym niesamowitości tamtejszej przyrody. Ale elementy tego nastroju można było chyba spotkać już w niektórych wcześniejszych grafikach. Opanowanie warsztatu i wykształcenie własnego języka, choć mogą budzić podziw, to jedynie środki, przy pomocy których artysta, badając swój świat wewnętrzny, może nam pomóc w poznawaniu naszego wnętrza i sprawić, że poczujemy się w tej wędrówce mniej samotni. To, co widoczne jest w grafikach Zbyszka – humor, dostrzeganie ludzkich śmieszności i zarazem pobłażliwość dla nich, szacunek do przyrody, szacunek dla „siostry” rośliny i „brata” zwierzaka, nawet dla „kuzyna” kamienia, zaduma nad przemijaniem świata i jego piękna, poczucie tajemnicy w otaczającym nas świecie, tajemnicy, którą można podziwiać, można ją badać, ale nie powinno się jej umniejszać, prosta i zarazem głęboka religijność, i wreszcie niezmienna życzliwość dla bliźniego, nawet takiego, który tego nie ułatwia – to wszystko po prostu jest w Zbyszku, takim, jakiego znam już od 40 lat bez mała. Inaczej nie mógłby nam przecież tego podarować w swoich grafikach„.

(Andrzej A. Teske, Lublin, luty 2000 r. w: Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Lublinie, Związek Polskich Artystów Plastyków Okręg w Lublinie: Zbigniew Jóźwik – Grafika. Wystawa w Galerii „Mat Mar T”, Lublin, 31.III – 19.IV 2000 r. )

Wykaz ekslibrisów zobacz tutaj

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.