JANUSZ HALICKI (1932 – 2010)

Janusz Halicki – wrocławski artysta plastyk, jeden z najwybitniejszych ekslibrisistów polskich, urodził się 18 marca 1932 roku w Brzeszczach, zmarł 28 października 2010 r. we Wrocławiu. Pod koniec lat 50. XX w. przyjechał do Wrocławia na studia, po skończeniu których osiadł w tym mieście na stałe. W 1963 roku uzyskał dyplom z wyróżnieniem w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, gdzie studiował pod kierunkiem Stanisława Pękalskiego oraz Marii i Stanisława Dawskich. Po studiach rozpoczął pracę na ASP, gdzie w latach 1963–1968 był asystentem na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby. Wówczas jego zainteresowania twórcze skupiały się głównie na malarstwie, w którym artysta będzie się realizował przez długie lata.

Dla Wrocławia Janusz Halicki zasłużył się również jako jeden najaktywniejszych organizatorów życia artystycznego. Jeszcze w czasach studiów współtworzył „Grupę Kuźniczą” – zespół studentów tutejszej PWSSP, głównie uczniów Marii Dawskiej, wystawiającej w foyer studenckiego teatru „Kalambur” mieszczącego się przy ul. Kuźniczej 29. „Grupę Kuźniczą”, będącą jedną z ważniejszych inicjatyw artystycznych wrocławskich studentów, tworzyli również Alicja Steksiuk (malarka), Piotr Wieczorek (ceramik) i Ewa Mehl (graficzna i ceramiczka). Przez prawie trzydzieści lat współorganizował wystawy „Ekslibris Wrocławski” (1970–1997). W 1968 r. założył własną galerię sztuki działającą pod nazwą Galeria Młodych „Kwartał”, która zaliczana była do ośmiu najważniejszych galerii sztuki w mieście. Jej działalność łączyła plastykę, muzykę, film i poezję, skupiając się przede wszystkim na promocji młodych talentów z Wrocławia. Były to lata, kiedy Wrocław stał się ogólnopolskim centrum sztuki eksperymentującej oraz jednym z najważniejszych ośrodków ruchu ekslibrisowego w Polsce. Halicki był też współzałożycielem Grupy Grafików „RYS”. Niedługo później otrzymał członkostwo w Związku Polskich Artystów Plastyków i Wrocławskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych, w których był bardzo aktywnym i pełnym inwencji członkiem. Jego ciepłe i mądre słowa krytyki można odnaleźć w większości katalogów wystaw ekslibrisowych wrocławskich twórców. Ostatnią inicjatywą Janusza Halickiego było współorganizowanie I (2002 r.) i II (2004 r.) Międzynarodowego Biennale Ekslibrisu i Małej Formy Graficznej w Boguszowie – Gorcach, w którym przewodniczył jury.

Janusz Halicki miał kilkadziesiąt wystaw indywidualnych, prezentujących przede wszystkim jego malarstwo oraz ekslibris, m.in. we Wrocławiu (kilkakrotnie), Środzie Śląskiej, Kamiennej Górze, Bolesławcu, Tarnowie, Kielcach, Krakowie, Szczecinie, Łodzi, czy Ippon Club w Nowym Jorku. Jego prace wystawiane były na wystawach zbiorowych w Malborku (od IV do XII Międzynarodowego Biennale Ekslibrisu Współczesnego), we Wrocławiu, w Rawiczu, Rzeszowie, Lublinie, Jeleniej Górze, Warszawie, Katowicach oraz poza granicami Polski – w Belgii, Niemczech, Szwajcarii, Danii, Włoszech, Portugalii, Argentynie, Australii, Holandii, w Kanadzie, w Japonii, na Litwie i wielu, wielu innych. Ponadto brał udział we wszystkich wrocławskich i warszawskich, począwszy od 1963 r., okręgowych wystawach malarstwa i ceramiki. W uznaniu dla jego zasług został wielokrotnie nagradzany i wyróżniany.

Janusz Halicki, X3+ST, 1968
Janusz Halicki, X3+ST, 1968

Rok 1968 był dla Janusza Halickiego początkiem zainteresowań grafiką. Powstały wtedy pierwsze ekslibrisy, których – jak sam niegdyś wspominał – przypadkowe zamówienia przez znajomych i kolekcjonerów stały się impulsem do tworzenia małej grafiki. Tak powstały ekslibrisy dla Duszy Nikiforowej, Wiktora Dziulikowskiego, Ewy Panufnik–Dworskiej, Zofii i Janusza Szulców, Tadeusza Wrońskiego, a także Zygmunta Waśniewskiego oraz dla samego Janusza Halickiego i jego żony, Jadwigi (zob. wykaz opus). Jednak osobą, która zainteresowała J. Halickiego tą formą wypowiedzi był Zygmunt Waśniewski, który „miał – jak wspominał po latach Janusz Halicki – dar przekonywania i zachęcania do grafiki, a ekslibrisu w szczególności”. Ekslibrisy z końca lat sześćdziesiątych są dopiero wkraczaniem artysty w nowy wymiar sztuki. Znaki te są niedoskonałe, znacznie odbiegają estetyką od powszechnie znanych i kojarzonych z J. Halickim prac. Są mało wyraziste i widać w nich poszukiwania formy. Z biegiem lat ekslibrisów powstaje coraz więcej. Widoczne jest też nieustanne doskonalenie warsztatu artystycznego Janusza Halickiego. Księgoznaki powstałe w kolejnych latach to prawdziwy majstersztyk, niezwykłe operowanie kreską, umiejętne wydobywanie cieni (zwłaszcza w grafice wykonywanej technikami metalowymi), niepospolita inwencja i szczególna wrażliwość artystyczna.

Janusz Halicki, X3, 1987
Janusz Halicki, X3, 1987

Prawie wszystkie znaki twórca wykonał w linorycie odbijając je w suchym tłoku, dodając do nich od dwóch do czterech kolorów. Linorytowi będzie wierny do 1971 r.. Technika ta pojawi się wprawdzie jeszcze w innych latach, ale już sporadycznie. Natomiast zawsze będzie stosował tzw. suche tłoczenie. W 1971 r. mistrz wykonał pierwszy ekslibris w plastiku z efektem suchego tłoku (dla Stanisława Gruszyńskiego) i ta technika zdominuje ryty mistrza do końca jego twórczości. Plastikoryt nadawać będzie odbitce cechy płaskorzeźby przy równoczesnym zachowaniu delikatności kreski i wyraźnego śladu tłoczenia. Należy w tym miejscu podkreślić, że Janusza Halickiego uważa się za odkrywcę tej niepowtarzalnej techniki graficznej, powstałej w XIX wieku, a po II wojnie światowej całkowicie zapomnianej. Technika owa stała się niejako główną jego techniką graficzną, ale nie była oczywiście jedyną. Mistrz eksperymentował (jak pisałem wcześniej) z typografią (od 1978 r.), nieliczne prace powstały w suchej igle (od 1981 r.), miedziorycie (1986) i akwaforcie (od 1979 r.). Stosował również klasyczny, czarno-biały linoryt. Niektóre z nich reprodukowane były fotochemigraficznie metodą cynkotypii kreskowej, a także w offsecie (1978); były to ekslibrisy biblioteczne dla Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu. W sumie jego dorobek ekslibrisowy zamknął się  liczbą 306 dzieł. Ostatni ekslibris artysta wykonał w 1998 r. (dla Wandy i Krzysztofa Rostańskich, X6/2 + ST, 132 x 58). W ciągu dziesięciu ostatnich lat tworzenia ekslibrisów przez Janusza Halickiego powstawało ich coraz mniej. Na ogół mistrz wykonywał ich po kilka sztuk rocznie.

Powracając do początków fascynacji Janusza Halickiego ekslibrisem trzeba odnotować jeszcze inne fakty. Jak kiedyś przyznał sam twórca w jednym z wywiadów, ekslibris dla niego był tą małą formą wypowiedzi twórczej, w której można zawrzeć samo sedno sztuki, wyzbywając się niepotrzebnego gadulstwa oraz można (a nawet trzeba) poznać osobowość właściciela. Jednym słowem dla Janusza Halickiego znak książkowy stał się nie tylko osobistą formą wypowiedzi, ale też sposobem odkrywania człowieka i szukaniem znaku, symbolu, uogólnienia, którym można by wyrazić jego osobowość, jego złożoną duszę. Był też ekslibris swoistym dziełem dekoracyjnym, zwłaszcza ten biblioteczny, który musiał być zsynchronizowany z tradycją czcionki drukarskiej tak, aby dopełniał książkę, a nie był tylko odbiciem usposobienia właściciela. Artysta stworzył swój niepowtarzalny i rozpoznawalny styl będący wynikiem szukania języka – znaku graficznego, który wyrażałby osobowość artysty. Nigdy nie wzorował się ściśle na jakimkolwiek grafiku. Podkreślał, że jest związany z całościową kulturą plastyczną, która wywiera na niego mniejszy bądź większy wpływ i to właśnie z niej wiele korzysta w swojej pracy twórczej. Sztukę uważał za ciąg doświadczeń przekazywanych przez jednych twórców drugim. Twórczość dla Janusza Halickiego była formą rozmowy, zwierzenia się z przeżyć oraz głębokich przemyśleń. „Rozmowę tę – pisał artysta w 1980 r. – staram się prowadzić językiem sztuki. Będzie ona o tyle różna, o ile różne są treści, które chcę przekazać, o ile różny jestem ja, o ile różne są wymogi technik plastycznych, którymi się wypowiadam. Będzie ona o tyle jednorodna, o ile udało mi się być w tej rozmowie szczerym”.

Twórczość Janusza Halickiego związana jest z refleksją o charakterze społecznym, z duchowym widzeniem natury, poetyckim opisaniem integralności przyrody z ludzkim losem. Niezmiernie jaskrawo widoczna jest także w pracach fascynacja artysty płomieniami i światłem. Płomień, który artysta latami zgłębiał i studiował jego naturę, stał się naczelnym motywem ekslibrisów. Księgoznaki Janusza Halickiego przedstawiają często świat przyrody, czasami też wprowadzają nastrój baśniowy, a czasem i żartobliwy, innym razem zaś groteskowy. Można w nich zauważyć wiele motywów. Każdy z nich jest oczywiście ściśle związany po części z charakterem księgozbioru, jednak przede wszystkim z właścicielem, odzwierciedlając jego osobowość. Tak jakby artysta nie tworzył ekslibrisu dla książki, ale dla posiadacza księgozbioru.

W ekslibrisach Janusza Halickiego można wyróżnić kilka motywów. Należą do nich ekslibrisy biblioteczne, znaki o motywie historycznym, kilka heraldycznych, a także z motywem przyrodniczym, amorów i orła w koronie, będzie wiele motywów religijnych (Matka Boska, krzyże, oznaki świętości), czy też znaki dedykowane paniom z okazji Dnia Kobiet, albo medyczny. Będzie kilka przykładów ekslibrisów wyglądających na nieporadne prace małolatów, które artysta wykonał na zasadzie dowcipu w dobrym smaku. Odnajdziemy również nieliczne prace  z elementami muzycznymi oraz z osobami świętych katolickich i prawosławnych, czy wreszcie częściej reprezentowany już motyw dłoni. W większości prac Janusza Halickiego występują płomienie. To jakby zasadniczy motyw ekslibrisów. Ogień spełnia tu różnorodną funkcję: jest elementem życiodajnym, ma skomplikowaną strukturę, jest siłą i potęgą, czy wreszcie podkreśla doniosłość wydarzenia, śmierci, niepowtarzalny nastrój powagi i żalu. Janusz Halicki wykonywał także liczne druczki okolicznościowe. W czarującej i wysmakowanej formie nie tylko spełniały swoją użytkową rolę, ale były iście mistrzowskim dziełem sztuki.

Wykaz ekslibrisów zobacz tutaj

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.